niedziela, 10 grudnia 2017

Trawa nie rośnie szybciej gdy za nią ciągniesz

Za mną 3 dni pracy nad sobą. To już kolejne "wałkowanie" siebie w tym roku. Ileż jeszcze takich mam przed sobą?

Z boku to wygląda zapewne zupełnie inaczej. Być może jak uzależnienie, a może jako coś z kategorii "ta to żyje pełną parą!"...

Żadna z tych perspektyw nie jest prawdą ani kłamstwem. Wszystko jest kwestią wyboru wytłumaczenia i perspektywą.

3 dni pracy nad wstydem, wrażliwością i odwagą przyniosły mi więcej "nie wiem" niż "wiem". I to jest największym darem tego czasu. Należę przecież do osób, które wiedzą, więc bardzo trudno jest mi się z tym pogodzić. 

Co się zmieniło?

Nie wiem. Coś jednak na pewno. Bo kolory są jakieś inne, a dźwięki dochodzące do mnie mają inne natężenie. Widzę zmiany, choć nie wiem na co i czuję zmianę, choć nie wiem jaką. Czy to nie jest wystarczającym powodem do tego, by czuć irytację? A jednak jej nie czuję.

Usiąść i postanowić, że daje się sobie prawo do czegoś, tak całkowicie w prawdzie przed samym sobą, to największy dar jaki można sobie dać. 

A to, z czym jestem w kontakcie po spotkaniu z Wielką Odwagą i Joanną Chmurą to (prócz świadomości całej mojej areny) zyskałam rozumienie, takie bardzo namacalne, że ludzie są w różnym miejscu swojego życia z bardzo różnym poziomem świadomości. To bardzo ciekawe, że ta właśnie świadomość jest na różnym stadium swojej gotowości jeśli chodzi o dalszą drogę. Czasem mam ochotę, żeby mnie ktoś popchnął (stąd różne warsztaty), a czasem mam ochotę (na tych warsztatach) sama popychać niektórych dalej. Ale trawa nie rośnie szybciej, gdy za nią ciągniesz. I tu rzecz najbardziej dotyczy moich własnych odkryć. Bo pragnienie pójścia gdzieś bardzo, bardzo daleko, zrozumienia absolutnie wszystkiego, a wręcz  pojęcia całej wszechrzeczy, jest we mnie ogromna. Tylko, że rzecz tak na prawdę w tym, że wszystko ma swój odpowiedni czas.

Nie widzimy czegoś, nie rozumiemy, nie osiągamy, bo nie jesteśmy na to gotowi. Tę gotowość uruchamia bliżej nie znane coś, nad którym nie mamy kontroli. Jednak kiedy jest gotowość, pojawia się ten właściwy czas i dzieją się cuda.

To chyba nawet jest też rzecz o cierpliwości i dawaniu przestrzeni temu, co nawet nie wiemy, że się zdarzy lub nie. A może nawet rzecz o zaufaniu?